Proste MOTD – animowane krótkie wiadomości na stronie

25 stycznia 2012

ACTA

23 stycznia 2012

Hejka.

Sram już tym wszystkim, i uwierzcie, że mam na to twarde dowody… Ale ogólnie temat ważny dla nas wszystkich. Wypada więc skrobnąć parę słów na ten temat, no nie?

W sieci toczy się batalia o umowę międzynarodową, zwaną ACTA. Chodzi o akt prawny pozwalający państwom w nim uczestniczącym na „walkę z piractwem”.

Wiecie, oglądałem przed chwilą telewizję, co robię naprawdę rzadko i to w dodatku nie u siebie. Wiecie co? Załamałem się i znienawidziłem twórców. A nie, przepraszam, nie twórców. Tylko debili.

Sam tworzę. Może nie są to dzieła najpiękniejsze, jakie świat widział, ale tworzę. Udostępniam większość moich „dzieł” na licencji CreativeCommons. Do części faktycznie zostawiam sobie pełnię praw. Ale mimo to nie rzucam się z karabinem maszynowym na każdego, kto skopiuje ode mnie kawałek tekstu, dźwięku, obrazu czy wideo. Nawet, jeśli idzie o całość materiału. Ludzie piszą, kiedy chcą wykorzystać jakiś fragment lub całość utworu – wtedy się zwykle zgadzam, bo znam cel, w jakim zostanie on użyty. Kiedy ktoś po chamsku zerżnie coś ode mnie – nie rzucam w niego granatami. Jeśli zauważę coś mojego, proszę o umieszczenie informacji o tym, że to ja jestem autorem, ew. że użyto fragment mojego autorstwa. Absolutnie nie czepiam się uczniów, studentów, bo i po co? Jeśli możesz podać źródło, będę wdzięczny. Jeśli sytuacja raczej nie zaleca podawania go, nie pójdę do sądu, że skopiowałeś sobie fragment, zredagowałeś i puściłeś do pani profesor!

Nigdy nie pójdę się sądzić z kimś, kto nawet jeśli ukradł ode mnie coś, co wrzuciłem do sieci na użytek prywatny – siedzi sobie po cichu w domku i słucha, czyta, używa w pracy domowej, magisterskiej, czy jakiejkolwiek innej. Oczywiście istnieją wyjątki. Jeśli perfidnie skopiujesz mój obrazek, podpiszesz się, że jesteś jego autorem i będziesz się z tym obnosił jak dziecko, kiedy dostanie pierwszą komórkę, możesz liczyć na pozew. Mało tego, dołożę wszelkich starań, żeby wsadzić Cię za kratki…

Chyba że wcześniej zapytasz. Na pewno się dogadamy, bo może negocjator to ze mnie żaden, to lubię, kiedy widzę chęć dogadania się z drugiej strony.

Posilę się komentarzami z rozmów ze znajomymi, których serdecznie pozdrawiam :)
Żeby zlikwidować problem kieszonkowców na dworcu nie zrzucamy na niego bomby atomowej. Tak właśnie miałoby działać ACTA.

To absurd, że za pobranie MP3 z sieci mogę pójść siedzieć, zostać potraktowany jak najgorszy przestępca. A nawet gorzej, bo nawet nie będę miał procesu sądowego. Najgorsi mordercy zasługują na sprawiedliwy proces, internauta, który wstawił śmieszne zdjęcie kotka już nie? Przyjdą, zabiorą komputer, odetną internet, zawiozą do pudła… Żeby było śmieszniej – nie pozwą mnie twórcy, artyści. Zresztą, jaki znów pozew. Sprawę zgłoszą wytwórnie muzyczne, filmowe, etc., które zdzierają z artystów ile mogą. Z dochodów dają im jakieś 5%, 10% w najlepszym przypadku. Wytwórnia ma twórców w dupie, bo uważa, że nie poradzą sobie bez niej. Uwierzcie, poradziliby sobie. Internet jest w dzisiejszych czasach potężnym narzędziem. Niezależni artyści zarabiają niemało, a sprzedają swoje utwory, dzieła właśnie w sieci. Jest wiele serwisów umożliwiających dystrybucję własnego dzieła. Naprawdę, wystarczy dobra wyszukiwarka i wszystko można znaleźć.

W dodatku sposób układania tej umowy. Za zamkniętymi drzwiami, po cichu. Bez nagłaśniania. Gdzie my żyjemy? Podobno w państwie demokratycznym… Co jak co, ale ja tego demokracją nie nazwę.

Ach, tak. Nie boję się pisać tak otwarcie. Internet miał być otwarty. Miał być oazą wolności, miał być wolnością samą w sobie. Miał łączyć, nie dzielić. Miał rządzić się własnymi zasadami, netykietą. Miał być mostem pomiędzy ludźmi, nie czymś, w czym rządzić miały jakieś wielkie firmy, korporacje.

Czym się stał?

W Internecie jest wolność. Jeszcze. Chcą ją nam zabrać. Rządy zrobiły już prawie wszystko, mają władzę wszędzie. W rządach rządzą prezesi wielkich korporacji. Wszystko kręci się wokół pieniądza i władzy… A teraz jeszcze chcą się dobrać do internetu, wepchnąć swoje brudne tłuste łapska w coś, czego nie rozumieją…

I niestety są w stanie to zrobić!

Internet jest otwarty. Każdy może do niego wejść. Ale nie każdy powinien. Władza niszczy. Chociaż nie. Władza sama w sobie nie, bo za nią ciągnie się odpowiedzialność. Władza bez odpowiedzialności, bez sumienia. Kiedy liczy się tylko kasa, kasa, kasa… To niszczy. Niszczy człowieka, który ją ma. Niszczy wszystko, czego dotknie. A wkrótce już nie jest człowiekiem. Nigdy nim nie będzie. Nigdy więcej…

Ale Internet jest bezlitosny. Nie pozwala sobą pomiatać. Nawet przesiąknięty komerchą potrafi się z niej otrząsnąć – bo Internet to ludzie. Po drugiej stronie klawiatury, za masą kabli, sprzętu, sygnałów elektrycznych, mikroprocesorów, siedzi drugi człowiek. To inna osoba, która też ma uczucia. Która także ma siłę. Potrafi walczyć. Cóż zrobi rząd, kiedy całe społeczeństwo wyjdzie na ulicę? Kiedy kraj zamrze na jeden dzień? Kto zareaguje? Policja? Wojsko? A co, to nie ludzie? Tam służy Twój brat, Twój mąż, Twój ojciec… Też korzystają z Internetu. Zresztą, co tam Internet – cenzura, wsadzanie do paki za błahostki. Wiecie, co mi się kojarzy? Zabory. Polska pod zaborami.

Baśka Kwarc ogłosiła stan wojenny. Wiecie co? Gratuluję. Baśka, zgłaszam gotowość do obrony polskiego Internetu!

Zresztą, artykuł 30 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (mirror, bo witryna sejmu chodzi w kratkę):

Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Zapewniacie nam wolność, a potem chcecie ją odebrać… Nie jesteście ludźmi, nie ważcie się określać Polakami. Nie jesteście godni tego miana… Nie o taką Polskę walczyli nasi dziadkowie i ojcowie…

A teraz wybaczcie mi, muszę przygotować się na wizytę panów w czarnych garniturach, którzy po raz kolejny odniosą sukces w walce z wolnością słowa…

Informatyk – specjalista od wszystkiego?

2 stycznia 2012

Witam!

Będzie filozoficznie, przydługo, ale muszę się wyżalić :) Przepraszam, jeśli nie doszukacie się w tym sensu ;)

Jestem informatykiem.

Trzy czwarte społeczeństwa właśnie mnie wyśmiało. „Kto teraz nie jest?” – można zapytać. No tak. Teraz każde dziecko, które potrafi zainstalować sterownik do modemu Neostrady nagle zostaje „informatykiem”, „znawcą komputerów”. Kiedy dowiaduję się, że jakiś 10-latek jest nazywany „komputerowcem”, bo wpisał mamie formułę na liczenie elementów w Excelu czy zrobił prezentację w PowerPoincie, to po prostu załamuję ręce. I nie wiem, czy śmiać się, czy płakać…

Ludzie, choć trochę rozumu!

Siedzę w komputerach od ponad 12 lat. Od tamtej pory zmieniło się mnóstwo rzeczy, powstały nowe technologie. W polskich domach zagościł szerokopasmowy internet. Wyewoluowały przeglądarki, systemy operacyjne, sprzęt. Większość nie nadąża za tempem, które narzuca nam technika. Mimo to, chcemy z niej korzystać. A każdy, kto potrafi włączyć i skorzystać to od razu specjalista? Proszę…

Kim więc jest informatyk?

Informatyk jest osobą znającą się na komputerach i rzeczami z nimi związanymi. Nie znamy się na tosterach, pralkach, lodówkach, zmywarkach, odkurzaczach, dzwonkach do drzwi, podłączaniu ogniw fotogalwanicznych czy wysyłaniu w kosmos sztucznych satelit. Okej, wiem, że są wyjątki – jak wszędzie. Ale to nie oznacza, że zadzwonisz do informatyka o 3 w nocy w nadziei, że poradzi on coś na cieknący kran. Od tego jest hydraulik. Ludzie myślą, że znamy się na wszystkim. To błąd. Mimo wszystko – znamy się na wielu rzeczach. Codziennie, dzień w dzień, godzina za godziną dokonujemy cudów i wykonujemy syzyfową pracę, by likwidować błędy innych, by wszystko działało jak należy. Z anielską cierpliwością przeglądamy setki tysięcy linijek tekstu w poszukiwaniu jednego znaczka do zmiany. Przez godzinę lub dłużej wysłuchujemy narzekań pani Jadzi z księgowości, że drukarka nie działa i żeby to naprawić, kiedy wystarczyło podłączyć kabel. Przywracamy usunięte przez przypadek pliki, „bo mi się wcisnęło”. Znajdujemy jedną źle włożoną wtyczkę wśród kilku tysięcy innych podłączonych do switcha i poprawiamy ją. Rozwiązujemy „niesamowity problem wstrzymujący całą pracę”, bo pani Mariola przy zamiataniu niechcący wyciągnęła wtyczkę i nie bała się podłączyć, bo nie wiedziała do którego z dwu gniazdek to zrobić.

Sprawiamy, że to wszystko, czego używacie na co dzień – e-mail, strony internetowe, sieć, komputer, rzutnik, programy do edycji tekstu, kadr, księgowania czy sprzedaży – działało jak należy. Nad każdą z tych rzeczy czuwa informatyk – specjalista w swojej dziedzinie.

Informatykiem nazywa się nastolatka, który potrafi sformatować tekst w dokumencie. Jak więc nazwiecie osobę, która zbudowała i uruchomiła setki maszyn, która zarządza dziesiątkami tysięcy dokumentów, całym ruchem w sieci, każdą przesłaną informacją? Pilnuje, żeby dotarła na właściwe miejsce bez opóźnień? Wykorzystuje całą swoją wiedzę, by w ciągu sekund rozwiązać problem, z którym męczycie się od godziny? Cóż… Chyba informatyk, no nie?

Informatyk w naszym społeczeństwie, to praktycznie osoba od wszystkiego. Niedziałający komputer, monitor, klawiatura, drukarka… Ale też telewizor, telefon, odkurzacz, żelazko…

Jesteśmy specjalistami w konkretnej dziedzinie np. komputerów, sieci… ale nie jesteśmy nadludźmi. Staramy się likwidować błędy innych, ale sami też nie jesteśmy nieomylni.

Dlatego apeluję do wszystkich:
Nie wymagajcie od nas niemożliwego. Nie wymagajcie, że naprawimy coś, na czym się nie znamy. Nie stresujcie siebie i nas, nie twórzcie zbędnego napięcia. Zdecydowanie szybciej i łatwiej rozwiążemy problem, kiedy usłyszymy, że bardzo Wam zależy i zostaniemy poproszeni o zajęcie się tym jak najszybciej – i tak mamy na głowie kupę roboty. I nie wściekajcie się, kiedy powiemy, że nie wiemy jak coś zrobić. Bo wtedy naprawdę nie wiemy.

modprobe: FATAL: Error inserting padlock_sha: No such device

15 grudnia 2011

Hah, nie ma to jak pad serwera. Administrator włosy sobie z głowy wyrywa, bo coś nie działa, telefony się urywają, a serwer nawet nie chce wstać!

Mój dzisiejszy przypadek.

Dostaję komunikat o tym, że dysk w moim serwerze jest „tylko do odczytu”. Zaniepokojony tym faktem (bo ostatnim razem przy czymś takim miałem zaraz rozwalony dysk) pierwsza instynktowna reakcja – reset. Po resecie bootowanie się zatrzymuje na komunikacie:

modprobe: FATAL: Error inserting padlock_sha (/lib/modules/2.6.38-8-generic-pae/kernel/drivers/crypto/padlock-sha.ko): No such device

No to jestem w d… drodze do naprawienia serwera. Oczywiście pierwsze co, to przekopywanie Google. Google w tym wypadku nie wie nic – wszystkie informacje wspominają tylko o tym, jak naprawić to mając załadowany system. Ja takowego nie mam, ładowanie staje przy powyższym fatalu.

Nie ukrywajmy, przeklinając jak szewc przeglądam minimum 40 stron w Google, telefony się urywają. Rozwiązania brak, nie wspominając już o innych wyszukiwarkach. Serwer musi wstać teraz, nie ma czasu na pytanie na forach.

Cierpliwie wykonuję kolejny reset… Chciałbym, dalej nie działa. Wytężam mózgownicę, czytam komunikaty. Myślę – gorzej być nie może, zaryzykuję. Udało się. Naprawa całego systemu plików polegała na wciśnięciu klawisza „c” a następnie „f”… System się naprawił, zresetował i wstał…

Mój system to Ubuntu Server 11.04. Jeszcze raz – naprawa polega na wybraniu opcji naprawienia dysku podczas uruchamiania. Pod warunkiem oczywiście, że bootowanie zatrzymuje się na tym właśnie komunikacie.

Mam nadzieję, że pomogłem. Dajcie znać.

Pozdrawiam,
Smoq

modprobe: FATAL: Errpr inserting padloch_sha (/lib/modules/2.6.38-8-generic-pae/kernel/drivers/crypto/padlock-sha.ko): No such device

Nowy wygląd YouTube

2 grudnia 2011

Wielu internautów wchodząc dziś na YouTube zostało zaskoczonych całkiem nowym wyglądem tego serwisu.

Google już jakiś czas temu rozpoczęło odświeżanie wizerunku. W produktach zaczęły pojawiać się gradienty, cienie, elementy zostały całkowicie odmienione. Zachowana została jednak elegancja i prostota – najważniejsze cechy wyglądu Google’a.

Nowy styl, Cosmic Panda, zmienił wygląd całego serwisu – od strony głównej, przez ustawienia, na odtwarzaczu kończąc – tak, ten też jest nowy!

Wprowadzono nowy system subskrypcji – umożliwia połączenie z Google+ i Facebookiem, a wszystkie materiały udostępnione i skomentowane przez znajomych są od razu na stronie głównej. Zmieniono kanały, powiększono miniaturki filmów, poszerzono możliwości dostosowania własnego kanału. Nową wersję kanałów trzeba jednak włączyć w swoim profilu.

Zmiany – naszym zdaniem – na lepsze. A Waszym?

BKM uruchamia Wirtualny Monitor Odjazdów

1 grudnia 2011

Białostocka Komunikacja Miejska uruchomiła dziś Wirtualny Monitor Odjazdów Autobusów działający w czasie rzeczywistym. Poinformowała o tym poprzez newsletter.

System zapowiedziany był już dawno, bo jesienią 2010 roku, jednak uruchomiony został dopiero niedawno. O ile miał ułatwić życie, o tyle wprowadził zamieszania.

Początkowo ruszyła Białostocka Karta Miejska. Najpierw kilometrowe kolejki po odbiór plastiku, potem oczekiwanie na wprowadzenie przystosowanych kasowników… W międzyczasie afery, niedorzeczności… Między innymi pomysł na dwukrotne „pikanie” kartą – przy wsiadaniu i wysiadaniu. Wywołało to sprzeciw mieszkańców, powstał nawet fanpage na Facebooku. Urzędnicy ulegli pod silnym oporem. Mieszkańcy Białegostoku nie dają jednak za wygraną i nie chcą rezygnować ze swoich przyzwyczajeń – już ponad 5 700 podpisów zebrano pod petycją o „niepikaniu” kartą przy wsiadaniu – tylko przy aktywacji biletu okresowego.

Nieco później na przystankach zaczęły pojawiać się tablice informujące o tym, kiedy przyjedzie autobus. Początkowo w fazie testów działało to „jak zwykle”. W chwili obecnej nawet się zgadza ;)

BKM zakupiła nowe autobusy – wygodniejsze, posiadające systemy informujące o przystankach. Najnowszy zakup ma nawet klimatyzację. Nie można otworzyć okien, dzięki czemu nie ryzykujemy, że ktoś zakłóci działanie klimatyzacji, która na pewno będzie chodzić – wyobrażacie sobie kierowcę, który nie może otworzyć okna w 30 stopniowym upale, w dodatku w autobusie, bez klimy? Ja nie za bardzo…

Dziś natomiast BKM pochwaliła się najmłodszym dzieckiem – tablice, które do tej pory stały na wybranych przystankach są teraz w internecie i to na wszystkich przystankach! Niestety, kiedy tylko informacja o tym pojawiła się w mediach, serwer BKMu przeżył (i wciąż przeżywa – to już ponad 9 godzin) prawdziwe oblężenie – nie jest w stanie poradzić sobie z ruchem, a czas oczekiwania na załadowanie aplikacji(!) wynosi ponad minutę lub aplikacja nie włącza się w ogóle. Nie wspominając już o danych o autobusach.

Tak więc czekamy na zwiększenie wydajności, bo usługa warta jest uwagi. Pozdrawiamy!

Nowy design!

6 listopada 2011

Witam!

To był już najwyższy czas na zmiany, prawda? Tak więc mamy odświeżony design całego Dragon’s Heart – tym razem zarówno blog jak i strona główna są spójne.

Tak wiem, trochę mi to zajęło. Ale mam nadzieję, że się spodoba? Bo mi się podoba bardzo.

Okej – pozdrawiam,
Smoq

 

Tak, wiem, że jest druga w nocy. Jak dla mnie to normalka – tak pracuję.