Witam!
Jak zauważyliście – zmieniłem design strony głównej oraz bloga, mam nadzieję, że na lepsze.
Co sądzicie?
Pozdrawiam,
Piotr
|
|
Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo! Diablo!
Weźcie to ode mnie, cały internet się tym jara tak bardzo, że aż nie chcę widzieć tego na oczy.
Haters gonna hate…
Witam!
Ostatnio borykałem się z problemem, polegającym na automatycznej regulacji głośności w Google Talk. O ile w wersji desktopowej nie jest to zapewne żadnym problemem, tak ja – osoba używająca Linuksa, systemu dyskryminowanego przez producentów – zmuszony jestem do korzystania z wersji webowej (rozmowy wideo oraz audio). Powody, dla których korzystam z Talk’a nie są tematem wpisu
Ogólnie – rozwiązanie problemu jest tak banalne, że wymaga przekopania się przez kilka for i list dyskusyjnych. Piszę więc tutaj – kiedy Google zaindeksuje wpis może będzie łatwiej znaleźć rozwiązanie.
Podkreślam, rozwiązanie dotyczy systemu Linux (na przykładzie Ubuntu).
Otwieramy terminal, wpisujemy polecenia:
1 2 3 | cd ~/.config/google-googletalkplugin cp options options.bak nano options |
cd ~/.config/google-googletalkplugin cp options options.bak nano options
I zmieniamy/dopisujemy linijkę:
1 | audio-flags=1 |
audio-flags=1
Następnie zapisujemy plik (Ctrl+O). Po restarcie przeglądarki wszystko powinno „być cacy”
Pozdrawiam!
Witam!
Ostrzeżenie dla wszystkich internautów. Oby do tego nigdy nie doszło, ale jeżeli jakimś dziwnym trafem Wasze przeglądarki trafią na stronę dobre-programy.pl (podróbkę serwisu bez myślnika) uciekajcie stamtąd natychmiast!
Serwis ten to po prostu nowy pobieraczek – zacytuję tutaj fragment jego regulaminu:
§ 8, pkt 2:
Opłata Członkowska, którą zobowiązany jest uiścić Usługobiorca wynosi 98 zł (cena zawiera podatek VAT w ustawowo obowiązującej wysokości).
Prześlijcie proszę informację o tym dalej – niech przewinie się przez sieć, a serwis umrze śmiercią naturalną.
Z zastrzeżeniem – nie twórzcie łańcuszków. Wystarczy, że każdy zakoduje sobie, że ta strona jest be.
Dziękuję i pozdrawiam.
Siema.
To, co się dzieje, po prostu mnie dobija. Mam dość całego tego systemu politycznego. Jestem młody, a perspektywy przyszłości po prostu mnie… przerażają.
Nie chcę wyjeżdżać za granicę. Urodziłem się w Polsce, wychowałem się w polskiej rodzinie, chcę tu żyć i chcę tu umrzeć. Po drodze zwiedzić świat, najfajniej z przyjaciółmi – może kiedyś nawet wyruszyć w podróż dookoła świata.
Jestem idealistą. Chcę móc czynić dobro. Chcę, by naprawdę było lepiej. Mam marzenia, które chcę spełnić.
Jak już powiedziałem, jestem młody. Nie jestem powiązany z żadną partią, z żadną korporacją.
Jestem twórcą. Tworzę różne rzeczy. Piszę programy, strony internetowe. Trochę muzykę… Nagrywam filmy. Udzielam się w różnych projektach. Kocham tworzenie. Kocham robić rzeczy. Sprawia mi to niesamowitą przyjemność…
Ale muszę też myśleć o przyszłości. Z czegoś się utrzymać. Nie, nie utrzymać. Chcę żyć, nie egzystować. Chcę żyć! Nie wiązać koniec z końcem! Nie chcę martwić się o to, czy pod koniec miesiąca będę miał co włożyć do garnka. Nie chcę martwić się, czy będę mieć garnek! Nie chcę tego! Chcę żyć, chcę prowadzić godne życie!
Tak, to jest głos desperacji. Nigdy nie chciałem mieszać się w politykę. Brzydzę się naszym rządem. Dobrze słyszeliście, brzydzę się. Odrazę budzi we mnie ktoś, kto nie robi nic i bierze za to grube miliony, podczas gdy ludzie ciężko pracują całymi dniami, by stać ich było na chleb! Na chleb! Nie, dla mnie to nie jest znak, że „o, ten to się ustawił”. Dla mnie ktoś taki jest bezczelną świnią i brudnym chamem!
Wierzę w ludzi. Nie wierzę w polityków. To nie ludzie. To maszyny do zarabiania pieniędzy. Wierzę, że na tym świecie istnieją tacy, którzy potrafią chwycić za rękę i pomóc wstać, gdy drugi upadnie. Głęboko w to wierzę. Nie przestanę, choćby mnie zamknęli. Nie stracę tej wiary.
Widziałem różne rzeczy. Byłem w różnych sytuacjach. Miałem w życiu dużo szczęścia. Wiele razy kopało mnie, lało po twarzy. Nie poddawałem się, zawsze wierzyłem, że dam radę.
Widziałem ludzi, którzy mimo marnych zarobków, wkładają całe swoje serce i pasję w to, co robią. Widziałem ludzi, którzy byli szczęśliwi. Czuli się niedocenieni – ale dawali z siebie wszystko. Widziałem lekarzy, którzy ratowali życie, widziałem pielęgniarki, które uśmiechały się. Widziałem policjantów, gotowych do działania. Widziałem piekarzy, którym radość dawało poczucie, że dzięki nim tysiące ludzi będzie miało rano świeże pieczywo. Widziałem kierowców, którzy jeżdżą, bo kochają jeździć. Widziałem mnóstwo osób. Wiele z nich w jakiś sposób wpłynęło na moje życie. Wszyscy jednak, jak jeden mąż, narzekali na polityków. Na system.
Żeby nie było, widziałem też polityka. Widziałem, jak stał przed wszystkimi i jak kłamał w żywe oczy. Jak obiecywał coś, czego nigdy potem nie widzieliśmy…
Dlaczego oni wszyscy czują się bezkarni? Dlaczego nie potrafimy z tym walczyć?
Potrafimy.
Rok 1918, Polska odzyskała niepodległość. W 1945 po raz kolejny. Walczyliśmy i wygraliśmy. Zresztą, nie odwołujmy się do tak „dalekiej” przeszłości – rok 1989, koniec PRL. Wygraliśmy z systemem!
Wszyscy jesteśmy ludźmi, jesteśmy Polakami. Rząd miał być dla narodu. Nie bądźmy niewolnikami!
Co się dzieje ostatnimi czasy? Benzyna za prawie 6 złotych, leków nie ma, jedzenie drogie, „zapomniany” już abonament za posiadanie komputera?!
Przepychanie ustaw po cichu?! Demokracja? Jaka demokracja?! To, co się dzieje, niczym nie różni się od PRLu. No, może trochę. Ale władza wciąż uważa, że może wszystko. Nie, nie może. Pokażmy im to wreszcie!
Wiecie, czego chcę? Moim marzeniem jest, by założyć firmę. By dać pracę setkom ludzi. Coraz bardziej się tego boję – wyobrażacie sobie, ile jest koniecznych papierów do wypełnienia, ile pieniędzy muszę zapłacić państwu, nawet, jeśli nic nie zarobię?!
Ale niestety… Rządzie, wybacz mi, nie jestem z tych, co tak łatwo się poddają. A, fakt, ty nie wybaczasz… Niestety dla ciebie, przebrnę przez to wszystko. Życie rzuca mi kłody pod nogi, więc nauczyłem się latać. A skrzydeł mi nie podetniecie…
Hejka.
Sram już tym wszystkim, i uwierzcie, że mam na to twarde dowody… Ale ogólnie temat ważny dla nas wszystkich. Wypada więc skrobnąć parę słów na ten temat, no nie?
W sieci toczy się batalia o umowę międzynarodową, zwaną ACTA. Chodzi o akt prawny pozwalający państwom w nim uczestniczącym na „walkę z piractwem”.
Wiecie, oglądałem przed chwilą telewizję, co robię naprawdę rzadko i to w dodatku nie u siebie. Wiecie co? Załamałem się i znienawidziłem twórców. A nie, przepraszam, nie twórców. Tylko debili.
Sam tworzę. Może nie są to dzieła najpiękniejsze, jakie świat widział, ale tworzę. Udostępniam większość moich „dzieł” na licencji CreativeCommons. Do części faktycznie zostawiam sobie pełnię praw. Ale mimo to nie rzucam się z karabinem maszynowym na każdego, kto skopiuje ode mnie kawałek tekstu, dźwięku, obrazu czy wideo. Nawet, jeśli idzie o całość materiału. Ludzie piszą, kiedy chcą wykorzystać jakiś fragment lub całość utworu – wtedy się zwykle zgadzam, bo znam cel, w jakim zostanie on użyty. Kiedy ktoś po chamsku zerżnie coś ode mnie – nie rzucam w niego granatami. Jeśli zauważę coś mojego, proszę o umieszczenie informacji o tym, że to ja jestem autorem, ew. że użyto fragment mojego autorstwa. Absolutnie nie czepiam się uczniów, studentów, bo i po co? Jeśli możesz podać źródło, będę wdzięczny. Jeśli sytuacja raczej nie zaleca podawania go, nie pójdę do sądu, że skopiowałeś sobie fragment, zredagowałeś i puściłeś do pani profesor!
Nigdy nie pójdę się sądzić z kimś, kto nawet jeśli ukradł ode mnie coś, co wrzuciłem do sieci na użytek prywatny – siedzi sobie po cichu w domku i słucha, czyta, używa w pracy domowej, magisterskiej, czy jakiejkolwiek innej. Oczywiście istnieją wyjątki. Jeśli perfidnie skopiujesz mój obrazek, podpiszesz się, że jesteś jego autorem i będziesz się z tym obnosił jak dziecko, kiedy dostanie pierwszą komórkę, możesz liczyć na pozew. Mało tego, dołożę wszelkich starań, żeby wsadzić Cię za kratki…
Chyba że wcześniej zapytasz. Na pewno się dogadamy, bo może negocjator to ze mnie żaden, to lubię, kiedy widzę chęć dogadania się z drugiej strony.
Posilę się komentarzami z rozmów ze znajomymi, których serdecznie pozdrawiam ![]()
Żeby zlikwidować problem kieszonkowców na dworcu nie zrzucamy na niego bomby atomowej. Tak właśnie miałoby działać ACTA.
To absurd, że za pobranie MP3 z sieci mogę pójść siedzieć, zostać potraktowany jak najgorszy przestępca. A nawet gorzej, bo nawet nie będę miał procesu sądowego. Najgorsi mordercy zasługują na sprawiedliwy proces, internauta, który wstawił śmieszne zdjęcie kotka już nie? Przyjdą, zabiorą komputer, odetną internet, zawiozą do pudła… Żeby było śmieszniej – nie pozwą mnie twórcy, artyści. Zresztą, jaki znów pozew. Sprawę zgłoszą wytwórnie muzyczne, filmowe, etc., które zdzierają z artystów ile mogą. Z dochodów dają im jakieś 5%, 10% w najlepszym przypadku. Wytwórnia ma twórców w dupie, bo uważa, że nie poradzą sobie bez niej. Uwierzcie, poradziliby sobie. Internet jest w dzisiejszych czasach potężnym narzędziem. Niezależni artyści zarabiają niemało, a sprzedają swoje utwory, dzieła właśnie w sieci. Jest wiele serwisów umożliwiających dystrybucję własnego dzieła. Naprawdę, wystarczy dobra wyszukiwarka i wszystko można znaleźć.
W dodatku sposób układania tej umowy. Za zamkniętymi drzwiami, po cichu. Bez nagłaśniania. Gdzie my żyjemy? Podobno w państwie demokratycznym… Co jak co, ale ja tego demokracją nie nazwę.
Ach, tak. Nie boję się pisać tak otwarcie. Internet miał być otwarty. Miał być oazą wolności, miał być wolnością samą w sobie. Miał łączyć, nie dzielić. Miał rządzić się własnymi zasadami, netykietą. Miał być mostem pomiędzy ludźmi, nie czymś, w czym rządzić miały jakieś wielkie firmy, korporacje.
Czym się stał?
W Internecie jest wolność. Jeszcze. Chcą ją nam zabrać. Rządy zrobiły już prawie wszystko, mają władzę wszędzie. W rządach rządzą prezesi wielkich korporacji. Wszystko kręci się wokół pieniądza i władzy… A teraz jeszcze chcą się dobrać do internetu, wepchnąć swoje brudne tłuste łapska w coś, czego nie rozumieją…
I niestety są w stanie to zrobić!
Internet jest otwarty. Każdy może do niego wejść. Ale nie każdy powinien. Władza niszczy. Chociaż nie. Władza sama w sobie nie, bo za nią ciągnie się odpowiedzialność. Władza bez odpowiedzialności, bez sumienia. Kiedy liczy się tylko kasa, kasa, kasa… To niszczy. Niszczy człowieka, który ją ma. Niszczy wszystko, czego dotknie. A wkrótce już nie jest człowiekiem. Nigdy nim nie będzie. Nigdy więcej…
Ale Internet jest bezlitosny. Nie pozwala sobą pomiatać. Nawet przesiąknięty komerchą potrafi się z niej otrząsnąć – bo Internet to ludzie. Po drugiej stronie klawiatury, za masą kabli, sprzętu, sygnałów elektrycznych, mikroprocesorów, siedzi drugi człowiek. To inna osoba, która też ma uczucia. Która także ma siłę. Potrafi walczyć. Cóż zrobi rząd, kiedy całe społeczeństwo wyjdzie na ulicę? Kiedy kraj zamrze na jeden dzień? Kto zareaguje? Policja? Wojsko? A co, to nie ludzie? Tam służy Twój brat, Twój mąż, Twój ojciec… Też korzystają z Internetu. Zresztą, co tam Internet – cenzura, wsadzanie do paki za błahostki. Wiecie, co mi się kojarzy? Zabory. Polska pod zaborami.
Baśka Kwarc ogłosiła stan wojenny. Wiecie co? Gratuluję. Baśka, zgłaszam gotowość do obrony polskiego Internetu!
Zresztą, artykuł 30 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (mirror, bo witryna sejmu chodzi w kratkę):
Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.
Zapewniacie nam wolność, a potem chcecie ją odebrać… Nie jesteście ludźmi, nie ważcie się określać Polakami. Nie jesteście godni tego miana… Nie o taką Polskę walczyli nasi dziadkowie i ojcowie…
A teraz wybaczcie mi, muszę przygotować się na wizytę panów w czarnych garniturach, którzy po raz kolejny odniosą sukces w walce z wolnością słowa…