Siema.
To, co się dzieje, po prostu mnie dobija. Mam dość całego tego systemu politycznego. Jestem młody, a perspektywy przyszłości po prostu mnie… przerażają.
Nie chcę wyjeżdżać za granicę. Urodziłem się w Polsce, wychowałem się w polskiej rodzinie, chcę tu żyć i chcę tu umrzeć. Po drodze zwiedzić świat, najfajniej z przyjaciółmi – może kiedyś nawet wyruszyć w podróż dookoła świata.
Jestem idealistą. Chcę móc czynić dobro. Chcę, by naprawdę było lepiej. Mam marzenia, które chcę spełnić.
Jak już powiedziałem, jestem młody. Nie jestem powiązany z żadną partią, z żadną korporacją.
Jestem twórcą. Tworzę różne rzeczy. Piszę programy, strony internetowe. Trochę muzykę… Nagrywam filmy. Udzielam się w różnych projektach. Kocham tworzenie. Kocham robić rzeczy. Sprawia mi to niesamowitą przyjemność…
Ale muszę też myśleć o przyszłości. Z czegoś się utrzymać. Nie, nie utrzymać. Chcę żyć, nie egzystować. Chcę żyć! Nie wiązać koniec z końcem! Nie chcę martwić się o to, czy pod koniec miesiąca będę miał co włożyć do garnka. Nie chcę martwić się, czy będę mieć garnek! Nie chcę tego! Chcę żyć, chcę prowadzić godne życie!
Tak, to jest głos desperacji. Nigdy nie chciałem mieszać się w politykę. Brzydzę się naszym rządem. Dobrze słyszeliście, brzydzę się. Odrazę budzi we mnie ktoś, kto nie robi nic i bierze za to grube miliony, podczas gdy ludzie ciężko pracują całymi dniami, by stać ich było na chleb! Na chleb! Nie, dla mnie to nie jest znak, że „o, ten to się ustawił”. Dla mnie ktoś taki jest bezczelną świnią i brudnym chamem!
Wierzę w ludzi. Nie wierzę w polityków. To nie ludzie. To maszyny do zarabiania pieniędzy. Wierzę, że na tym świecie istnieją tacy, którzy potrafią chwycić za rękę i pomóc wstać, gdy drugi upadnie. Głęboko w to wierzę. Nie przestanę, choćby mnie zamknęli. Nie stracę tej wiary.
Widziałem różne rzeczy. Byłem w różnych sytuacjach. Miałem w życiu dużo szczęścia. Wiele razy kopało mnie, lało po twarzy. Nie poddawałem się, zawsze wierzyłem, że dam radę.
Widziałem ludzi, którzy mimo marnych zarobków, wkładają całe swoje serce i pasję w to, co robią. Widziałem ludzi, którzy byli szczęśliwi. Czuli się niedocenieni – ale dawali z siebie wszystko. Widziałem lekarzy, którzy ratowali życie, widziałem pielęgniarki, które uśmiechały się. Widziałem policjantów, gotowych do działania. Widziałem piekarzy, którym radość dawało poczucie, że dzięki nim tysiące ludzi będzie miało rano świeże pieczywo. Widziałem kierowców, którzy jeżdżą, bo kochają jeździć. Widziałem mnóstwo osób. Wiele z nich w jakiś sposób wpłynęło na moje życie. Wszyscy jednak, jak jeden mąż, narzekali na polityków. Na system.
Żeby nie było, widziałem też polityka. Widziałem, jak stał przed wszystkimi i jak kłamał w żywe oczy. Jak obiecywał coś, czego nigdy potem nie widzieliśmy…
Dlaczego oni wszyscy czują się bezkarni? Dlaczego nie potrafimy z tym walczyć?
Potrafimy.
Rok 1918, Polska odzyskała niepodległość. W 1945 po raz kolejny. Walczyliśmy i wygraliśmy. Zresztą, nie odwołujmy się do tak „dalekiej” przeszłości – rok 1989, koniec PRL. Wygraliśmy z systemem!
Wszyscy jesteśmy ludźmi, jesteśmy Polakami. Rząd miał być dla narodu. Nie bądźmy niewolnikami!
Co się dzieje ostatnimi czasy? Benzyna za prawie 6 złotych, leków nie ma, jedzenie drogie, „zapomniany” już abonament za posiadanie komputera?!
Przepychanie ustaw po cichu?! Demokracja? Jaka demokracja?! To, co się dzieje, niczym nie różni się od PRLu. No, może trochę. Ale władza wciąż uważa, że może wszystko. Nie, nie może. Pokażmy im to wreszcie!
Wiecie, czego chcę? Moim marzeniem jest, by założyć firmę. By dać pracę setkom ludzi. Coraz bardziej się tego boję – wyobrażacie sobie, ile jest koniecznych papierów do wypełnienia, ile pieniędzy muszę zapłacić państwu, nawet, jeśli nic nie zarobię?!
Ale niestety… Rządzie, wybacz mi, nie jestem z tych, co tak łatwo się poddają. A, fakt, ty nie wybaczasz… Niestety dla ciebie, przebrnę przez to wszystko. Życie rzuca mi kłody pod nogi, więc nauczyłem się latać. A skrzydeł mi nie podetniecie…