Archiwum kategorii ‘Życie’

Desperacja

poniedziałek, 30 Styczeń 2012

Siema.

To, co się dzieje, po prostu mnie dobija. Mam dość całego tego systemu politycznego. Jestem młody, a perspektywy przyszłości po prostu mnie… przerażają.

Nie chcę wyjeżdżać za granicę. Urodziłem się w Polsce, wychowałem się w polskiej rodzinie, chcę tu żyć i chcę tu umrzeć. Po drodze zwiedzić świat, najfajniej z przyjaciółmi – może kiedyś nawet wyruszyć w podróż dookoła świata.

Jestem idealistą. Chcę móc czynić dobro. Chcę, by naprawdę było lepiej. Mam marzenia, które chcę spełnić.

Jak już powiedziałem, jestem młody. Nie jestem powiązany z żadną partią, z żadną korporacją.

Jestem twórcą. Tworzę różne rzeczy. Piszę programy, strony internetowe. Trochę muzykę… Nagrywam filmy. Udzielam się w różnych projektach. Kocham tworzenie. Kocham robić rzeczy. Sprawia mi to niesamowitą przyjemność…

Ale muszę też myśleć o przyszłości. Z czegoś się utrzymać. Nie, nie utrzymać. Chcę żyć, nie egzystować. Chcę żyć! Nie wiązać koniec z końcem! Nie chcę martwić się o to, czy pod koniec miesiąca będę miał co włożyć do garnka. Nie chcę martwić się, czy będę mieć garnek! Nie chcę tego! Chcę żyć, chcę prowadzić godne życie!

Tak, to jest głos desperacji. Nigdy nie chciałem mieszać się w politykę. Brzydzę się naszym rządem. Dobrze słyszeliście, brzydzę się. Odrazę budzi we mnie ktoś, kto nie robi nic i bierze za to grube miliony, podczas gdy ludzie ciężko pracują całymi dniami, by stać ich było na chleb! Na chleb! Nie, dla mnie to nie jest znak, że „o, ten to się ustawił”. Dla mnie ktoś taki jest bezczelną świnią i brudnym chamem!

Wierzę w ludzi. Nie wierzę w polityków. To nie ludzie. To maszyny do zarabiania pieniędzy. Wierzę, że na tym świecie istnieją tacy, którzy potrafią chwycić za rękę i pomóc wstać, gdy drugi upadnie. Głęboko w to wierzę. Nie przestanę, choćby mnie zamknęli. Nie stracę tej wiary.

Widziałem różne rzeczy. Byłem w różnych sytuacjach. Miałem w życiu dużo szczęścia. Wiele razy kopało mnie, lało po twarzy. Nie poddawałem się, zawsze wierzyłem, że dam radę.

Widziałem ludzi, którzy mimo marnych zarobków, wkładają całe swoje serce i pasję w to, co robią. Widziałem ludzi, którzy byli szczęśliwi. Czuli się niedocenieni – ale dawali z siebie wszystko. Widziałem lekarzy, którzy ratowali życie, widziałem pielęgniarki, które uśmiechały się. Widziałem policjantów, gotowych do działania. Widziałem piekarzy, którym radość dawało poczucie, że dzięki nim tysiące ludzi będzie miało rano świeże pieczywo. Widziałem kierowców, którzy jeżdżą, bo kochają jeździć. Widziałem mnóstwo osób. Wiele z nich w jakiś sposób wpłynęło na moje życie. Wszyscy jednak, jak jeden mąż, narzekali na polityków. Na system.

Żeby nie było, widziałem też polityka. Widziałem, jak stał przed wszystkimi i jak kłamał w żywe oczy. Jak obiecywał coś, czego nigdy potem nie widzieliśmy…

Dlaczego oni wszyscy czują się bezkarni? Dlaczego nie potrafimy z tym walczyć?

Potrafimy.

Rok 1918, Polska odzyskała niepodległość. W 1945 po raz kolejny. Walczyliśmy i wygraliśmy. Zresztą, nie odwołujmy się do tak „dalekiej” przeszłości – rok 1989, koniec PRL. Wygraliśmy z systemem!

Wszyscy jesteśmy ludźmi, jesteśmy Polakami. Rząd miał być dla narodu. Nie bądźmy niewolnikami!

Co się dzieje ostatnimi czasy? Benzyna za prawie 6 złotych, leków nie ma, jedzenie drogie, „zapomniany” już abonament za posiadanie komputera?!
Przepychanie ustaw po cichu?! Demokracja? Jaka demokracja?! To, co się dzieje, niczym nie różni się od PRLu. No, może trochę. Ale władza wciąż uważa, że może wszystko. Nie, nie może. Pokażmy im to wreszcie!

Wiecie, czego chcę? Moim marzeniem jest, by założyć firmę. By dać pracę setkom ludzi. Coraz bardziej się tego boję – wyobrażacie sobie, ile jest koniecznych papierów do wypełnienia, ile pieniędzy muszę zapłacić państwu, nawet, jeśli nic nie zarobię?!

Ale niestety… Rządzie, wybacz mi, nie jestem z tych, co tak łatwo się poddają. A, fakt, ty nie wybaczasz… Niestety dla ciebie, przebrnę przez to wszystko. Życie rzuca mi kłody pod nogi, więc nauczyłem się latać. A skrzydeł mi nie podetniecie…

Informatyk – specjalista od wszystkiego?

poniedziałek, 2 Styczeń 2012

Witam!

Będzie filozoficznie, przydługo, ale muszę się wyżalić :) Przepraszam, jeśli nie doszukacie się w tym sensu ;)

Jestem informatykiem.

Trzy czwarte społeczeństwa właśnie mnie wyśmiało. „Kto teraz nie jest?” – można zapytać. No tak. Teraz każde dziecko, które potrafi zainstalować sterownik do modemu Neostrady nagle zostaje „informatykiem”, „znawcą komputerów”. Kiedy dowiaduję się, że jakiś 10-latek jest nazywany „komputerowcem”, bo wpisał mamie formułę na liczenie elementów w Excelu czy zrobił prezentację w PowerPoincie, to po prostu załamuję ręce. I nie wiem, czy śmiać się, czy płakać…

Ludzie, choć trochę rozumu!

Siedzę w komputerach od ponad 12 lat. Od tamtej pory zmieniło się mnóstwo rzeczy, powstały nowe technologie. W polskich domach zagościł szerokopasmowy internet. Wyewoluowały przeglądarki, systemy operacyjne, sprzęt. Większość nie nadąża za tempem, które narzuca nam technika. Mimo to, chcemy z niej korzystać. A każdy, kto potrafi włączyć i skorzystać to od razu specjalista? Proszę…

Kim więc jest informatyk?

Informatyk jest osobą znającą się na komputerach i rzeczami z nimi związanymi. Nie znamy się na tosterach, pralkach, lodówkach, zmywarkach, odkurzaczach, dzwonkach do drzwi, podłączaniu ogniw fotogalwanicznych czy wysyłaniu w kosmos sztucznych satelit. Okej, wiem, że są wyjątki – jak wszędzie. Ale to nie oznacza, że zadzwonisz do informatyka o 3 w nocy w nadziei, że poradzi on coś na cieknący kran. Od tego jest hydraulik. Ludzie myślą, że znamy się na wszystkim. To błąd. Mimo wszystko – znamy się na wielu rzeczach. Codziennie, dzień w dzień, godzina za godziną dokonujemy cudów i wykonujemy syzyfową pracę, by likwidować błędy innych, by wszystko działało jak należy. Z anielską cierpliwością przeglądamy setki tysięcy linijek tekstu w poszukiwaniu jednego znaczka do zmiany. Przez godzinę lub dłużej wysłuchujemy narzekań pani Jadzi z księgowości, że drukarka nie działa i żeby to naprawić, kiedy wystarczyło podłączyć kabel. Przywracamy usunięte przez przypadek pliki, „bo mi się wcisnęło”. Znajdujemy jedną źle włożoną wtyczkę wśród kilku tysięcy innych podłączonych do switcha i poprawiamy ją. Rozwiązujemy „niesamowity problem wstrzymujący całą pracę”, bo pani Mariola przy zamiataniu niechcący wyciągnęła wtyczkę i nie bała się podłączyć, bo nie wiedziała do którego z dwu gniazdek to zrobić.

Sprawiamy, że to wszystko, czego używacie na co dzień – e-mail, strony internetowe, sieć, komputer, rzutnik, programy do edycji tekstu, kadr, księgowania czy sprzedaży – działało jak należy. Nad każdą z tych rzeczy czuwa informatyk – specjalista w swojej dziedzinie.

Informatykiem nazywa się nastolatka, który potrafi sformatować tekst w dokumencie. Jak więc nazwiecie osobę, która zbudowała i uruchomiła setki maszyn, która zarządza dziesiątkami tysięcy dokumentów, całym ruchem w sieci, każdą przesłaną informacją? Pilnuje, żeby dotarła na właściwe miejsce bez opóźnień? Wykorzystuje całą swoją wiedzę, by w ciągu sekund rozwiązać problem, z którym męczycie się od godziny? Cóż… Chyba informatyk, no nie?

Informatyk w naszym społeczeństwie, to praktycznie osoba od wszystkiego. Niedziałający komputer, monitor, klawiatura, drukarka… Ale też telewizor, telefon, odkurzacz, żelazko…

Jesteśmy specjalistami w konkretnej dziedzinie np. komputerów, sieci… ale nie jesteśmy nadludźmi. Staramy się likwidować błędy innych, ale sami też nie jesteśmy nieomylni.

Dlatego apeluję do wszystkich:
Nie wymagajcie od nas niemożliwego. Nie wymagajcie, że naprawimy coś, na czym się nie znamy. Nie stresujcie siebie i nas, nie twórzcie zbędnego napięcia. Zdecydowanie szybciej i łatwiej rozwiążemy problem, kiedy usłyszymy, że bardzo Wam zależy i zostaniemy poproszeni o zajęcie się tym jak najszybciej – i tak mamy na głowie kupę roboty. I nie wściekajcie się, kiedy powiemy, że nie wiemy jak coś zrobić. Bo wtedy naprawdę nie wiemy.

Wesołych Świąt

sobota, 24 Grudzień 2011

Wesołych, ciepłych, szczęśliwych

Świąt Bożego Narodzenia

spędzonych w rodzinnym gronie!

Steve Jobs

czwartek, 6 Październik 2011
Steve Jobs, 1955-2011
Świat stracił niesamowitego człowieka, geniusza, wyznaczającego najnowsze trendy w IT. Steve, będziemy o Tobie pamiętać!